Kalendarz wydarzeń
Pełny kalendarz >
Kontynent Warszawa. Warszawa Wielu Kultur
Dodał: |

Jak to było spędzić dzieciństwo w Polsce? 

Przede wszystkim to było wspaniałe doświadczenie. Nauczyłam się tu bardzo wiele. Polska to miły kraj. Mieszkam we Wrocławiu z moją Mamą i moim Tatą, a teraz także z dwuletnią siostrą. Kiedy przyjechałam do Polski byłam w jej wieku – miałam 2 lata i 7 miesięcy. Kiedy teraz o tym myślę, wyobrażam sobie siebie w łóżeczku, z dala od moich bliskich (nie licząc rodziców). W domu miałam obok siebie 24 godziny na dobę dziadków, którzy kochali mnie najbardziej w świecie.

Miasto było bardzo spokojne. W Indiach nie ma tramwajów, tylko autobusy. Podobnie jak Indiach nie musiałam słuchać hałasów ulicznych. Przede wszystkim nie miałam wtedy żadnych przyjaciół. Siedziałam w domu całymi dniami, ale lubiłam patrzeć przez okno – widok był naprawdę ciekawy! Pamiętam, że kiedy moja mama wyjeżdżała na tydzień w celach służbowych, siedziałam w oknie i oglądałam kolorowe tramwaje przemierzające ulice. 

Wkrótce byłam już wystarczająco duża, żeby iść do przedszkola! To był dla mnie koszmar. Przez pierwsze dni ciągle płakałam. Sami obcy ludzie mówiący w języku, w którym nie znałam ani słowa. Wydaje mi się, że przedszkolanka chwaliła moje głośne szlochanie. W końcu jednak do tego przywykłam i na szczęście nauczyłam się płynnie mówić po polsku. Nikt mnie nie uczył polskiego, ale nauczyłam się go sama, słuchając innych dzieciaków. Byli dla mnie mili, a przede wszystkim miałam najlepsze na świecie panie. Zasmakowało mi polskie jedzenie. Kiedy wracałam do domu, rzucałam do rodziców kilka słów po polsku, ale oni nie mieli pojęcia, co mówię. Czułam się dumna z tego, że muszę im tłumaczyć polski. Po roku poszłam do prawdziwej szkoły. Czy tęskniłam za przedszkolem? Tak i to bardzo! Za paniami, leżakowaniem, zabawkami, polskim jedzeniem i Polakami wokół mnie. To był mój drugi dom. 

Szkoła nazywa się BISC (British International School of Wroclaw). Dzieci i nauczyciele przyjęli mnie ciepło. W tej szkole można mówić tylko po angielsku. Poszłam do pierwszej klasy, która okazała się dla mnie raczej łatwa. Dużo się nauczyłam, pani była przyjazna, ale całkowicie zapomniałam język polski. Trzecia klasa (drugą pominęłam) była także łatwa, bo pani nie kazała nam się dużo uczyć ani nie zadawała wielu prac domowych. Wtedy zaczęłam chodzić na dodatkowe lekcje języka polskiego i ze zdziwieniem stwierdziłam, że zapomniałam nawet podstaw. Było mi trudno uczyć się polskiego jak normalnego przedmiotu szkolnego. Było mi znacznie łatwiej uczyć się języka, rozmawiając z kolegami i koleżankami w przedszkolu. 

Czwarta klasa była trudniejsza. Miałam bardzo surową nauczycielkę, która wiele mnie nauczyła. Od piątej klasy miałam już stałego nauczyciela, który nie był ani zbyt surowy, ani zbyt pobłażliwy. Wszyscy w mojej klasie są z Korei, więc w tym sensie nie jesteśmy międzynarodową klasą. 

Teraz jestem w szóstej klasie. Lubię zajęcia, ale robią nam dużo testów. Mam więc w tygodniu dużo pracy. W czasie długiej przerwy gramy w różne zabawy np. w berka, tradycyjne koreańskie gry, wymyślone przez nas zabawy i w chowanego Nasz plac zabaw jest całkiem duży. Każda klasa ma swój własny ogródek, w którym można sadzić kwiaty i inne rośliny, co jest super. Uczymy się używać łopaty i innych narzędzi ogrodniczych. W moje szkole organizowanych jest wiele konkursów, np. konkurs „Spelling bee” na literowanie słów, konkurs na najpiękniejszy ogród, konkurs czytelniczy, konkurs na najciekawsze przebranie czy fryzurę etc. Jestem najlepszą uczennicą w szkolę. Zawsze wygrywam konkursy, dostaję dobre oceny, a nauczyciele nigdy się na mnie nie skarżą . Ostatnio wygrałam konkurs “Spelling bee” (nagrodę dla osoby, która najlepiej literuje słowa z całej szkoły podstawowej. W USA odbywają się takie konkursy). W każdy piątek gram na skrzypcach w szkolnej orkiestrze razem z nauczycielami i innymi uczniami. Lubię grać na skrzypcach. Po szkole chodzę na różne dodatkowe zajęcia: lekcje gry na skrzypcach, zajęcia z matematyki, koszykówkę i pływanie. Lubię je wszystkie. Tak ogólnie moja szkoła jest więc w porządku. Nauczyciele są przyjaźni, dzieci mogą brać udział w różnych zabawach, a lekcje są interesujące. Moi rodzice zawsze mówią, że dzieci powinni mieć inne zajęcia niż tylko granie w gry komputerowe. Teraz mam młodszą siostrę. Dorastanie z nią jest tak ciekawe jak przebywanie z przyjaciółmi (gdybym jakichś miała). 

Mieszkam w apartamencie. Jest tu fajny plac zabaw, gdzie mogę się bawić, jeździć na rowerze lub na rolkach razem z moją młodszą siostrą. Jednak czuję się tutaj samotna, bo reszta dzieci mówi po polsku, a ja zapomniałam tego języka. W wakacje widziałam, jak różne dzieci bawiły się wokół naszego domu, ale żadne nie chciało bawić się ze mną. Moi rodzice tłumaczyli, że to dlatego, że oni nie mówią po angielsku a ja po polsku. Ciężko było mi pogodzić się z tym, że muszę bawić się całkiem sama, kiedy inni spędzali miło czas, jeżdżąc na rowerze lub na wrotkach. Moi rodzice także zabierali mnie na rower (jeździć na łyżwach nauczyłam się sama, patrząc, jak to robią inni), ale potem musiałam zajmować się sobą sama. Czy moi rodzice mieli rację, że byłoby mi łatwiej, gdybym uczyła się polskiego? Nie wiem. Może pozostałe dzieci mogły nauczyć się angielskiego. Przecież i tak uczą się go w szkole. Wtedy moglibyśmy się zaprzyjaźnić. Zaczęło mi się nudzić w wakacje, chyba że jeździliśmy na długie wycieczki, co bardzo mi się podobało. Nie przeszkadza mi to, bo większość czasu i tak spędzam w szkole. W czasie wakacji oglądam filmy, bawię się z siostrą, rysuję albo robię coś innego pomysłowego. Na wakacje wyjeżdżam w różne miejsca za granicą, ale w Europie. Zwiedzaliśmy wiele różnych miejsc we Wrocławiu i okolicach. To miasto jest takie piękne. Jest tu wiele parków, ścieżek nad rzeką, parków linowych itd. To wszystko było dla mnie bardzo ciekawe. 

Niech pomyślę … o tak, raz pojechałam do Bułgarii. Było tam naprawdę zachwycająco i świetnie się bawiłam. Był tam basen, plaża, organizowano zajęcia dla dzieci itd. W czasie jednych wakacji, odwiedziłam Indie, moją ojczyznę. Bardzo mi się tam podobało. Jadłam ulubione słodycze i owoce aż do syta! 

W Polsce nie ma świątyń takich jak w Indiach. Są tylko kościoły. To była jedna rzecz, której mi brakowało, podobnie jak większości indyjskich świąt. Na szczęście znaleźliśmy na to w domu radę … po prosu kupiliśmy figurki naszych ulubionych bożków i czciliśmy je tak jak w naszych świątyniach!!!

W sumie uważam, że Polska to miły kraj. Jest tu dużo ludzi, którzy są mili i skromni. 

Jest tu wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia i pięknych rzeczy do zobaczenia, ale trzeba nauczyć się tutejszego języka, jeżeli chcemy nawiązać jakieś przyjaźni.  

Tłumaczenie: Anna Orzechowska

 

Warto poczytać pozostałe > Preethi Nair i Satish Kumar

Kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich – czy ktoś zna rozwiązanie?

Kiedyś mój kolega powiedział: ”mimo, że nie jesteś Polką, coś nas łączy – coś przez co oboje nie możemy spać po nocach”. Tak, chodzi o kredyt hipoteczny zaciągnięty we frankach szwajcarskich. Chodziło mu o to, że nie jestem Polką, nie jestem też Węgierką, Chorwatką czy Austriaczką, ale dzięki globalizacji dałam wciągnąć się w tę samą pułapkę co inni.

Co do jednego nie mam wątpliwości! Zakup nieruchomości, szczególnie w obcym kraju, wiąże się z ryzykiem choćby ze względu na spekulacje walutowe. Ludzie którzy wzięli kredyt w obcej walucie, podwoili to ryzyko. Ja i moja rodzina jesteśmy jednymi z nich. Byliśmy głupi, czy też może chciwi skłaniając się ku tej opcji kredytowej? Nie byliśmy! Kiedy zaciągaliśmy kredyt hipoteczny w 2008 roku, na horyzoncie nie było globalnego kryzysu finansowego, a przez ostatnich 50 lat frank szwajcarski był najstabilniejszą walutą – polski złoty powoli zyskiwał na wartości co było dodatkową zachętą. Dlaczego więc ktokolwiek miałby brać wysoko oprocentowany kredyt w złotówkach podczas gdy kredyt we frankach szwajcarskich był tak lukratywny?

Czytaj dalej >

Różnice kulturowe pomiędzy Indiami i Polską

Dane społeczeństwo w określonym czasie i miejscu, gusta artystyczne i zachowania preferowane przez daną grupę społeczną, całość wiedzy dzielonej przez społeczeństwo – wszystko to może zostać uznane jako definicja kultury.

Przyjezdnym w Indiach wystarczy zaledwie kilka minut by zrozumieć, iż największym problemem kraju jest wszechobecny chaos – i kilku lat by pojąć jego najlepszą stronę. Inaczej jest przyjeżdżając do Polski, w kilka chwil da się poczuć panujący tu spokój, lecz dopiero po kilkuletnim pobycie można zrozumieć, co w tym kraju zawodzi.

To krótkie wprowadzenie jest sumą naszych osobistych doświadczeń z dwiema odmiennymi kulturami. Nie ma dwóch identycznych cywilizacji zaś polskie i indyjskie kręgi kulturowe dzieli wręcz przepaść i wydaje się niemożliwym by zdefiniować czy zrozumieć każdy z ich aspektów. Niemniej jednak, postaram się wskazać te, których doświadczyliśmy.

Czytaj dalej >

Skomentuj

Respected sir, I am from. India seeking for a suitable abroad.I am. Post graduate in English literature. Working as a lecturer currently . Please I am ready to do a my kind of job . With regards ,gayathri
Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.