Kalendarz wydarzeń
Pełny kalendarz >
Kontynent Warszawa. Warszawa Wielu Kultur
Dodał: |
Aktualizacja: |

Wyjeżdżam z kraju… Co zabrać ze sobą w drogę? 

Nie zawsze kwiat potrafi rozkwitnąć tam, gdzie wyrośnie…

Zbieram się…

W życiu trafiają się momenty znaczących zmian dotyczących miejsca naszego pobytu. Na otwierającym się horyzoncie niespodziewanie lub planowo widać nieturystyczną wycieczkę w celu przeżycia emocji i zobaczenia atrakcji, tylko początek nowego życia na obczyźnie. Okoliczności zmuszają do pozostawienia dawno już zamieszkałego domu (ciepłego i swojskiego) i wicia gniazda w nowym, obcym miejscu. Co należałoby wziąć ze sobą, a czego nie warto zabierać w taką podróż do nowego świata? Zastanówmy się nad tym.

 

Jedni mówią, że to się tylko tak wydaje, że można obejść się bez wielu rzeczy. Radzą przewozić tyle, ile się da, oczywiście w rozsądnych granicach wydatków finansowych. Rozpoczynanie życia od zera może być cudowne, jednak jeżeli nie należysz do oligarchów, a babcia – emigrantka z pierwszej fali emigracji – nie pozostawiła w spadku przytulnego domku z miękkimi kanapami, to początek życia za granicą nie będzie taki komfortowy, nie będzie nas stać na zakup telewizora, miksera, butów, koszul, garów i talerzy. Po prostu nie będziemy mieli do tego głowy, bo zajmiemy się innymi, o wiele ważniejszymi i priorytetowymi sprawami w nowym kraju zamieszkania, jak jej świątobliwość biurokracja, załatwianie dokumentów pobytowych, poszukiwanie pracy, mieszkania, dalej sama praca, znajomość języka…

Oczywiście kupowanie wszystkiego będzie nas drogo kosztować. Ale czy trzeba mieć wszystko od razu? Migracja to przedsięwzięcie podobne do działalności gospodarczej. Dlatego na początku warto napisać biznesplan. Ile będą kosztowały nowe meble? Środki myjące i do pielęgnacji? Żywność? Zabawki i szkolna wyprawka dla jednego dziecka czy dwójki dzieci? Sprzęt kuchenny i komputerowy? Naczynia? A jakie będą ceny czynszu, elektryczności, gazu, dostarczania wody i odprowadzania ścieków w naszym nowym kraju zamieszkania?

Pamiętajcie: prawdziwy Europejczyk oszczędza! I to na wszystkim; liczy pieniądze i liczy na siebie!

Oprócz tego nie zapominajcie o czasie. Czas to pieniądz, a o pieniądze należy dbać i je oszczędzać. Właśnie tego trzeba się nauczyć, jak tylko przestąpi się próg Europy. Dlatego żeby nie przeszukiwać w zupełnie obcych sklepach, w obcych miejscach obcych towarów obcych producentów na początek warto zabrać ze sobą kilka rzeczy. Nie myślę oczywiście o worku cukru i beczce oleju. Jednak w rozsądnych ilościach warto wszystko sobie przeliczyć, aby nie pozostawić lub wyrzucić przed wyjazdem tego, co na miejscu trzeba będzie od razu kupić. Możliwe, że wszystko, co posiadacie z mebli, sprzętu elektronicznego jest solidne, dobrej jakości i będzie się opłacało załadować do kontenera, żeby przewieźć do nowej ojczyzny. A firm specjalizujących się w przewozach międzynarodowych jest teraz bardzo dużo. Warto więc zwrócić się do kilku przewoźników, porównać warianty, możliwości, koszty. Dla przykładu spółka TNT nie ma kontenerów do transportu, klient musi o nie sam zadbać. Policzmy: 10 kilogramów ulubionych książek (waga faktyczna) transportem lądowym to koszt rzędu 92 euro, a czas przewozu do Polski to 4-5 dni. Oczywiście można zmniejszyć liczbę książek, obniżając w ten sposób zarówno wagę przesyłki, jak i koszt jej transportu, ale nadal wydatek pozostaje znaczny, więc nie wszyscy zdecydują się na zabranie ze sobą całego księgozbioru.

Jak to było u mnie?

Kiedy trzynaście lat temu w pośpiechu i stresie wjeżdżałam z Ukrainy, wybierałam się jedynie na miesiąc, a może i krócej. Zarobić i wrócić. Chociaż w małym stopniu polepszyć sytuację materialną rodziny, żeby wyjść z czarnej dziury bezradności. Dom jest, a w nim nie brakuje mebli, sprzętu, jest też ogród, po prostu dach nad głową i stabilność. A jednak dach nad głową potrzebuje remontu, ściany – malowania i to od dawna, przydałoby się zbudować instalację dostarczającą wodę, odprowadzającą ścieki. To wszystko jest jednak nieosiągalne, gdy dochody nie są stałe i pewne, kiedy ledwie starcza na jedzenie, na szkolne wyprawki dla dwójki dzieci. W którymś momencie postanowiłam, że wyjadę na próbę do Polski, czyli niedaleko, do Warszawy (500 km), dokąd codziennie kursuje bezpośredni autobus, wielu przewoźników zabierze z domu i przywiezie pod sam dom. Kiedy dowiedziałam się o możliwości pracy w Warszawie, postanowiłam jechać. Oczywiście pociągnęły za mną moje strachy, lęki, bezradność, nadzieje. Ale też dobrze znałam język, od dzieciństwa czytałam Elementarz, miałam ulubione polskie piosenki, filmy, znałam nostalgiczne wspomnienia rodzinne, przeczytałam setki pism i gazet polskich – obyczaje i kulturę polską miałam więc opanowane w dużym stopniu. Nie powinnam była czuć się obco. A już tym bardziej nie miałam problemu z porozumieniem się z Polakami w sklepie czy gdziekolwiek.

Z rzeczy materialnych zgarnęłam w ostatniej chwili Drogę do sukcesu Michela Quoista, Oczyszczanie organizmu Giennadija Małachowa, Medycyna Ayurvedy Vinoda Vermy, rozpoczętą robótkę na drutach, haftowane prześcieradło – rękodzieło mamy, stare, zabytkowe, na lnianym płótnie. I chęć, aby pracować, zarobić, nie stracić cennego czasu.

Zbieram się dalej…

Jeżeli zdecydujemy, że nie zabieramy wielu rzeczy, to używane, jak np. meble, można rozdać przyjaciołom, znajomym, komuś potrzebującemu. Przyjaciołom warto zostawić na przechowanie także inne rzeczy ważne dla nas, tylko niekoniecznie potrzebne nam od początku, jak sezonowe ubrania, obrazy czy książki. A oni mogą sukcesywnie, w małych pakunkach przesyłać nam te skarby. Najlepiej od razu zapakować wszystko w małe paczki, podpisać, pozostawić listę z harmonogramem przesyłek – żeby na zimę nie otrzymali wiosennych kaloszy.

Istnieje też wariant alternatywny – zorganizowanie wyprzedaży sprzętu domowego, mebli, innych rzeczy. Jeżeli jest jeszcze sporo czasu do wyjazdu, to całkiem realne, że uda się wszystko zamienić w pieniądz, za który kupimy potrzebne rzeczy zamiast czekać na kontener, który długo może jechać do celu.

Tak czy inaczej, nie zapomnijcie kupić kilku naklejek na klawiaturę z literami ukraińskimi, podobnie jak zapasu podstawowych i niezbędnych leków, bo chociaż Europa jest nam bliska, to lekarstwa mogą się różnić nie tylko etykietami.

Znajoma, która przeprowadziła się do Portugalii, opowiadała, że z powodu znaczącej zmiany klimatu i zupełnie innego stylu ubierania się większość przywiezionej garderoby przez pierwsze dwa lata nie była przydatna. Ubrania kupowała w ciucholandach lub na tanich bazarkach. „Z naczyń zabraliśmy tylko najbardziej potrzebne, jednak i tego nie warto było targać, bo wszystko można kupić na miejscu, niedrogo. Można było liczyć na pierwsza wypłatę i wtedy kupić niezbędne rzeczy. Kosmetyki też okazały się nieodpowiednie, zmiana klimatu skorygowała też to, więc kosmetyki wyrzuciliśmy”.

Przyjaciele poznani na Facebooku, którzy przeprowadzili się do Polski, podzielili się swoimi wrażeniami: „Wieźliśmy dwie walizki, plecak z laptopem, klatkę z kotkiem. Jedna walizka tak naprawdę była zbędna – bielizna pościelowa, ręczniki, piżamy – nie warto tego pakować w drogę. Martwiliśmy się, że nie starczy pieniędzy, a okazało się, że taniej jest kupić w Polsce, niż płacić za przewiezienie bagaży, a za nawagę walizek trzeba było nam zapłacić. Nie mieliśmy oszczędności, a u męża wypłata przyszła po dwóch tygodniach po przyjeździe i kupowaliśmy wszystko sukcesywnie”.

I po co zamawiać kontener na różne graty? Moim zdaniem to bezsensowne. Telewizję, jak bardzo się chce, można obejrzeć przez Internet, tak samo posłuchać muzyki, książki też już są wydawane w formie elektronicznej.

Życzliwe osoby radzą nie zwlekać z załatwianiem dokumentów do ostatniego dnia, bo można dostać mandaty, które zepsują humor. Warto się zastanowić nad niepotrzebnymi kartami kredytowymi czy płatniczymi i się ich po prostu pozbyć.

Dużo zależy też od tego, jaka rodzina się przeprowadza. Para bez dzieci ma bezsprzecznie łatwiej – na początku można obejść się bez domowego jedzenia. W Internecie młode dziewczyny często chwalą się, że wyjeżdżają tylko z paszportem, kosmetykami i zapasem bielizny osobistej. Rodziny z dziećmi natomiast muszą rzetelnie przemyśleć bagaż do przeprowadzki. Zadbać o takie miłe drobiazgi jak album ze zdjęciami, drogie sercu pamiątki, prezenty od kochanych osób. Wierzący nie powinni zapominać o rzeczach związanych z ich wyznaniem, jak modlitewnik, świeca z chrztu, woda święcona itp.

Podstawowe zadanie dla wyjeżdżających osób to decyzja, czy zaczynać nowe życie w nowym miejscu, przecinając pępowinę z życiem poprzednim. Czy zachować w jakiś sposób więź z Ojczyzną, np. wpatrując się w haftowany ręcznik – dzieło pracy mamy, cukierniczkę babci; czy czasami i nostalgiczne popłakać nad tymi miłymi sercu rzeczami?
A czy w ogóle istnieje jakaś uniwersalna formuła? Tak naprawdę to nie. Każdy sam określa, co warto zachować, o czym pamiętać, a co jest tylko zbędnym ciężarem w walizce.

 

Autorki – dwie Ukrainki

Zapisała, przetłumaczyła i skomentowała – Marija Jakubowycz

Skomentuj

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.