Kalendarz wydarzeń
Pełny kalendarz >
Kontynent Warszawa. Warszawa Wielu Kultur
Mamadou Diouf
Dodał: |
Aktualizacja: |

W związku z wycofaniem się (poddaniem) partii politycznych i rządów oraz w dużej mierze w wyniku manipulacji mediów imigracja pojawia się stopniowo i jednoznacznie jako zjawisko negatywne. Imigranci stają się odpowiedzialni praktycznie za wszystko: terroryzm, bezrobocie i stagnację płac, nieudaną integrację (złośliwie utożsamioną z wielokulturowością) itd. Nie wystarczy już kontrolować czy ograniczać imigrację, trzeba ją zatrzymać. Tak chcą nie tylko ksenofobiczne ideologie w Europie.

Temat uchodźców i migrantów gości w domach, na ulicy, na uczelniach, nie mówiąc już o Internecie. Niektóre portale (np. Wyborcza.pl) zamykają możliwość komentowania pod tekstami o uchodźcach z powodu wyjątkowo agresywnych treści propagujących przemoc, sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, etnicznej i wyznaniowej. Od kilku miesięcy króluje moda na niechęć religijną. Tam, gdzie trwają kampanie wyborcze, klasa polityczna chorobliwie udaje, że nie ma korzystnej, dobrej strony imigracji, ani z punktu widzenia ekonomii, ani tym bardziej kultury. Ostatnio znaczna większość klasy politycznej idzie na łatwiznę (pełną hipokryzji), a nawet kłamie, rozpowszechniając opinie na temat skutków imigracji.

Dawniej i dziś

Człowiek jest istotą mobilną. Wszystko w nim jest aktywnością. Nie chodzi jedynie o sport, lecz także myślenie, prokreację, pracę, a nawet odpoczynek. Bez migracji nie byłoby cyfr arabskich (tak naprawdę indyjskich), nie byłoby chrześcijaństwa w Europie (św. Paweł w naszych czasach nie dotarłby z Bliskiego Wschodu do Rzymu, tylko utknął na tureckiej granicy).

Są miejsca i kraje wysoko rozwinięte, które tożsamość zawdzięczają właśnie migracjom. Żadne inne państwo na świecie nie ma tyle wspólnego z migracją co USA. Kraj ten został stworzony przecież przez imigrantów. Powtarzające się raz na kilkadziesiąt lat fale napływu nowych osadników pozwoliły rozwijać się pierwszym koloniom, które z czasem buntowały się i zorganizowały samodzielnie nowe ciało polityczne.

Do USA trafiają migranci ze wszystkich kontynentów. Z różnych krajów europejskich (Polska, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Rosja) oraz azjatyckich (głównie z Chin). Do tego także licznie napływają narody Europy Wschodniej, Afryki oraz Ameryki Południowej i Środkowej. Taka fala migracyjna trwa od początków XIX wieku aż po czasy dzisiejsze. Wiek XX był okresem największego w historii Stanów Zjednoczonych ruchu imigracyjnego. Rekordowa były 90. ubiegłego wieku, kiedy przybyło i legalnie osiedliło się tam blisko 11 milionów obcokrajowców! Prawda jest taka, że Stany Zjednoczone zarówno wtedy, jak i dzisiaj potrzebują imigrantów. Bez nich rozwój amerykańskiego przemysłu (w którym imigranci to tania siła robocza) i handlu byłby niemożliwy. Powstający kraj stał się więc nie tylko ziemią obiecaną dla żądnych przygód, ale również niespotykaną dotąd mieszanką kultur, ras i tradycji. Ludzie współtworzący rodzący się właśnie naród amerykański pochodzili ze wszystkich kontynentów. Czarni niewolnicy mieli swój szczególny wkład jako darmowa siła robocza. Każda grupa etniczno-narodowa dołożyła swoją cegłę w tworzącą się wówczas mentalność przyszłych pokoleń, które zbudowały nowe imperium.

Drugim przykładem jest Kanada. Ten kraj nadal przoduje wśród państw najchętniej wybieranych na emigrację, biorąc pod uwagę możliwość pracy dla obywateli i stałych rezydentów oraz wysoką tolerancję wobec osób imigrujących.

Stany Zjednoczone i Kanada pokazują odmienną filozofię niż ta, która obecnie rządzi w wielu krajach Europy. Imigracja jest przydatna tam, gdzie ambicje gospodarcze sięgają wysoko. Od czasów Adama Smitha (jego dzieło „Bogactwo narodów” wydane w 1776 roku – wydanie polskie w 1954 roku – jest uważane za pierwszą próbę analizy naukowej zjawisk ekonomicznych) ekonomiści są zwolennikami przyjmowania imigrantów na rynek pracy. Wszystkie badania statystyczne potwierdzają korzyści takiego działania.

Przemyt ludzi

Nie chciałbym tu pisać o przemytnikach, nie da się jednak ominąć tego trudnego (amoralnego) tematu. Wielu zarabia na nielegalnej migracji. Skąd uciekają imigranci i uchodźcy? Do Europy wiedzie kilka szlaków przemytniczych. Jeszcze 10 lat temu główny prowadził na należące do Hiszpanii Wyspy Kanaryjskie. Imigranci z Mauretanii i Senegalu przemierzali go na dużych łodziach rybackich.

Żeby rozbić siatki przemytników, konieczna jest współpraca z państwami, w których oni działają. W Libii nie ma teraz z kim rozmawiać, to kraj upadły. A przemyt ludzi to wielki przemysł. Wraz z handlem ludźmi to dwa najbardziej zyskowne biznesy, bardziej dochodowe niż przemyt narkotyków. Jakie są stawki przemytników? Samo przepłynięcie z Libii przez Morze Śródziemne kosztuje 1–1,3 tysięcy euro.

Jak podaje włoska gazeta „La Repubblica”, gangi przemytników imigrantów, wysyłające ich w bardzo ryzykowną podróż przez Morze Śródziemne do Europy, mają konta w bankach w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Izraelu i Norwegii, inwestują też ogromne sumy w Dubaju. Włoski dziennik, powołując się na materiały śledczych i podsłuchy rozmów telefonicznych, opisał finansowy mechanizm procederu przerzutu ludzi, który jednej tylko międzynarodowej szajce, rozbitej właśnie na Sycylii, przynosił roczne obroty w wysokości około 100 milionów euro. „Sztab” całej operacji znajduje się w Libii, skąd wypływają łodzie, pontony i kutry pełne imigrantów z wielu krajów Afryki oraz Bliskiego Wschodu.

„To przerażające sumy z wieloma zerami”, powiedział jeden ze śledczych, cytowany w gazecie. Zwrócił uwagę na łatwość, z jaką handlarze ludźmi otwierają konta i lokują na nich pieniądze pochodzące z przestępczego procederu.

Zabierają nam pracę

Przekonanie to opiera się na tym, co nazywa się „bryłą mitu pracy”, lub błędnym przekonaniu, że istnieje stała liczba dostępnych miejsc pracy. Wolny rynek to przede wszystkim konkurencja na różnych poziomach. Duże i małe firmy walczą o przetargi i klienta… człowiek walczy o zatrudnienie jedynie swoimi kwalifikacjami, dobrym przygotowaniem zawodowym.

Konkurencja pojawia się w naszym życiu społecznym. Mężczyzna, który chce zdobyć względy kobiety, nie musi fizycznie eliminować wszystkich osobników męskich w pobliżu. Nigdzie na świecie nie ma takiej opcji. Konkurencja nie polega na tym, aby usuwać innych. Zakochany kandydat stara się urokiem, inteligencją, osobowością zdobyć serce ukochanej. Promuje siebie jako najlepszy wybór. Podobnie jest z innymi dziedzinami życia społecznego, także dotyczącymi pracy.

Co to znaczy, że obcy zabierają nam miejsce pracy? Czego tak naprawdę obawia się tubylec, który ma przewagę języka miejscowego? Jeśli jest wykwalifikowany, dobrze wykształcony, zawsze będzie miał przewagę. Tradycje, klimat, kuchnia, nowe otoczenie… obcemu nie jest tak łatwo w nowych warunkach. To jest ta wartość dodana rodowitego mieszkańca, jego ogromna przewaga. Nie mówiąc już o języku, który stanowi dużą barierę, szczególnie kiedy jest mało znany na świecie. Polski pracodawca, potrzebujący pracownika znającego języki obce, nie zatrudni kogoś miejscowego, niezależnie od tego, czy w pobliżu jest imigrant czy nie. On przecież szuka zdolności i umiejętności. Tak na marginesie – chyba tubylec nie boi się konkurencji na rynku sprzątania ulicy?

Kraj docelowy zarabia

Państwa na świecie – USA, Kanada, Australia, Niemcy i wiele innych – muszą odnosić korzyści, skoro zapraszają ludzi, często wykształconych, kosztem obcych budżetów. Migracja jest korzystna i ma sens, bo jest źródłem zysków. Nie trzeba być wybitnym znawcą ekonomii, by tę oczywistość dojrzeć. Pytanie brzmi: ile jest tej korzyści? Jaki jest społeczny bilans imigracji? Jakie są jej zalety?

Pierwsza natychmiastowa korzyść z przyjazdu imigrantów to „import” dorosłych ludzi gotowych do pracy od pierwszego dnia przyjazdu. Bez kosztów edukacji imigranta. Często jest to młoda, energiczna siła umysłowa i fizyczna gotowa do usług dla społeczeństwa przyjmującego. Kraj docelowy musi jednak zapłacić za dostosowanie się przybyszów do nowego miejsca, nowej kultury. Słowem – społeczeństwo przyjmujące inwestuje w politykę integracyjną.

Liczyć potrafią wszystkie państwa. Minimalne koszty, maksimum zysków, dodatnie saldo… Tymi kategoriami miasta, regiony i kraje kierowały się dawniej, w sprawie imigracji ekonomicznej. Tradycja ta pozostała. Jedynie w sprawach uchodźstwa świat myślał trochę inaczej, kierując się nieco sercem. Ostatnio w obecności kamer telewizyjnych rządy zaczęły wycofywać się z tej altruistycznej filozofii. Tendencja ta gwałtownie traci punkty na europejskich giełdach.

W krajach docelowych najczęściej debaty, dyskusje i kontrowersje wokół imigracji dotyczą podstawowych pytań o koszty i zyski. Idealna sytuacja to taka, przy której imigracja przynosi same profity i zero lub prawie żadnych kosztów. Cały ten proces ma sens jedynie wtedy, gdy imigrant coś „przynosi”, ale nic nie kosztuje. Jak zwiększyć zyski (szczególnie ekonomiczne) i minimalizować koszty (przede wszystkim społeczne i kulturowe)? To pytanie przewija się wszędzie, gdzie rozmawia się o imigrantach. Nie mówmy tu o zwykłych wydatkach, np. na rzecz rodzin wielodzietnych, młodzieży czy starszych osób. Tu szukamy zasadniczo środków dla danej grupy wiekowej.

W przypadku imigrantów pojawiają się dodatkowe wątki. Koszty i zyski polityki migracyjnej są brane pod lupę i oceniane. Pytanie o to, czy imigranci mają być ulokowani w danym mieście, czy regionie, jest tylko pozornie techniczne. W rzeczywistości mowa jest o zasadności przyjmowania ludzi, o samej polityce migracyjnej danego rządu.
Wielka Brytania zarabia na imigrantach. Dzięki tym z krajów Unii Europejskiej co sekundę do brytyjskiej kasy państwowej wpadają 463 funty, jak informuje organizacja Rapid Formations. Nawet po odjęciu kosztów, jakie brytyjski rząd musi wydać w związku z obecnością imigrantów na Wyspach, przyjezdni obywatele krajów członkowskich generują zysk netto w wysokości 55 funtów na sekundę. Komentując wyniki raportu, eksperci podkreślają, że większość imigrantów z krajów UE – głównie Polski, Hiszpanii i Francji – nie wpisuje się już w stereotyp niewykwalifikowanego pracownika. Badania pokazują, że obecnie jedna trzecia tych przyjezdnych, którzy na Wyspach osiedli w 2013 roku, posiada wysokie kwalifikacje i zasila szeregi wyższej kadry kierowniczej. Jak twierdzi prezes Rapid Formations – James Howell, wyniki badania pokazują rozmiar korzyści, jakie płyną z przyjazdu imigrantów na Wyspy. „Obywatele krajów Unii są nie tylko lepiej wykształceni niż Brytyjczycy – zarabiają również dużo więcej pieniędzy. Dzięki temu napędzają gospodarkę, przyciągając zagranicznych inwestorów, zakładając firmy i w efekcie tworząc miejsca pracy” – przekonuje Howell.

„W niektórych krajach imigranci są potrzebni jak woda i tlen. Z ekonomicznego punktu widzenia nie mamy innego wyjścia, tylko musimy pogodzić się z koniecznością przyjmowania imigrantów” – podaje Mateusz Walewski, starszy ekonomista PwC. – „Nam imigranci są potrzebni jak woda i tlen. Liczba osób najbardziej produktywna w wieku między 25 a 40 lat w Polsce w ciągu najbliższych 20 lat spadnie z 14 do 11 milionów. Możemy coś naprawić polityka prorodzinną. Imigranci są rozwiązaniem”.

Która nacja nie ma diaspory?

Niech będzie taki apel. Ciekaw jestem, ile nacji wyjdzie przed szereg. Kto w Polsce nie ma krewnego na Zachodzie lub innym kontynencie? Nawet USA dają „nielegalnym” imigrantom możliwości jawnego osiedlenia się. Jest to efekt polityki, która polega na wydawaniu amerykańskich paszportów nielegalnym imigrantom, którzy przebywają na terenie USA już od jakiegoś czasu, przyjęli amerykańskie wartości i posługują się językiem angielskim. Przestańmy traktować imigrantów tylko jako koszt i zacznijmy wyliczać, ile mogą oni wnieść do polskiej gospodarki i polskiej kultury. Taki apel podpisaliby z pewnością nasi sławni emigranci. Maria Skłodowska-Curie, Fryderyk Chopin (Francja), Karol Wojtyła (Watykan), Zbigniew Brzeziński (USA), Zbigniew Boniek (Włochy) i Robert Lewandowski (Niemcy)… Ta lista jest wyjątkowo długa.
Drenaż mózgów, tania siła robocza, wędrówka ludów afrykańskich, germańskich, słowiańskich, mongolskich, muzułmanów, chrześcijan, żydów, uchodźców, zwykłych migrantów ekonomicznych… Świat widział wszystko. Krótko mówiąc, ludzkie plemiona wczorajsze i współczesne wszystkich kontynentów szukały i dalej będą szukać mitycznego Eldorado. Kraina bogactwa zmienia miejsca mniej więcej co 5 wieków. Europejczycy szukali jej kiedyś w Ameryce, dziś Afrykanie i Azjaci szukają jej w Europie. Gdzie będzie za kolejne pół tysiąclecia?

 

Dodał: |
Aktualizacja: |

„Szkoła powinna dążyć do tego, by młody człowiek opuszczał ją jako harmonijna osobowość, a nie jako specjalista”. Podobno te słowa wypowiedział sam Albert Einstein. Tu pojawia się pytanie: na czym polega ta harmonia osobowości? Można powiedzieć, że osobowość to myśli, uczucia i zachowanie w określonym miejscu. Sposób, w jaki reagujemy w obecności innych ludzi, wchodzimy w interakcje z nimi. To wzajemne oddziaływanie jest tu kluczowe. W skrócie – jaki jest nasz charakter, jaka jest nasza mentalność, nasza maniera?

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Uważaj na urząd skarbowy bardziej niż na policję – tak mi kiedyś powiedział dobry znajomy. Po latach wydaje mi się, że zapomniał on dodać, że poza tym nikt jeszcze nie wygrał z ZUS-em. Nie miałem pojęcia, co to za instytucja. Brzmi to dziwnie, ale tak było. Nigdy nie byłem zatrudniony na etacie. Rozsądek szeptał: „Chłopie, co to emerytura ZUS-owska dla imigranta?”. 

Ponad pięć lat temu złapałem zły pociąg w biegu. Czasem tak jest, kiedy człowiek się spóźnia, ale wiedząc, z którego peronu rusza jego pociąg. Miał być kierunek do Zakopanego. Okazało się, że to był ekspres do ZUS-u. Tak się zaczęły schody, okropna gimnastyka finansowo-ubezpieczeniowa.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Uczestniczyłem w wielu panelach, konferencjach, warsztatach. Większość była zorganizowana przez organizacje pozarządowe, ale także przez administrację publiczną. Ostatnie Forum odbyło się w Warszawie. Dotyczyło polityk migracyjnych trzech polskich miast: Krakowa, Lublina i Warszawy. Właśnie w tej kolejności odbyły się robocze warsztaty w tych miastach; za każdym razem na zaproszenie głównego partnera Forum w osobie jednej organizacji pozarządowej. Interkulturalni, Homo Faber i Fundacja Inna Przestrzeń.

Trzeci sektor ma swoje zasługi w rozwoju demokracji, spraw społecznych i wielu innych nietypowych rzeczy do załatwienia. Czasem zastanawiam się, czy gdyby w średniowieczu istniał ten sektor, Galileusz miałby solidnego mecenasa i obrońcę przed władzą kościelną. Skuteczność działań NGO-sów w niektórych sprawach nie ma sobie równych.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Migranci i rozwój

 

Kiedy poruszamy temat migracji, skupiamy się na dwóch rzeczach. Co społeczeństwo przyjmujące, jako gospodarz może zrobić na rzecz integracji przybyszów. Po drugie, co sami imigranci powinni robić, by ich przyjęcie odbyło się bezkonfliktowo.
Dziś chcę nawiązać do oczekiwań zupełnie z innej strony. Od strony rodzin samych imigrantów. Czego oczekuje rodzina, która najczęściej finansuje wyjazd, o czym myślą ci, którzy zostali w tak zwanych państwach trzecich.
Co migranci robią, by pomóc w rozwoju miejsc urodzenia. Temat migracji i rozwoju w ogóle nie jest podjęty w Polsce.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Każdy, kto podróżuje wie, jaka jest pierwsza bariera, gdy dociera do nowego miejsca. Wiadomo, tubylcza mowa oczywiście!

Nie jest żadną przyjemnością dla dorosłego, stać się nagle niemym, z powodu bariery językowej. Teraz czas na zagadkę: język uniwersalny, ani angielski, ani esperanto. Co to za język? Odpowiedź brzmi: język ciała – rąk i twarzy, czyli gestykulacja. Ona pomoże pewnie w niektórych sytuacjach. Niestety nie nadaje się do wyrażania bardziej subtelnych pytań, ale i potrzeb życiowych lub spraw przyziemnych. Szczerze mówiąc, nie umiałbym, jako nowo przybyły migrant Polakowi zadać pytania: „gdzie jest Urząd do Spraw Cudzoziemców, moja tygodniowa wiza się kończy”.
Język to podstawowe narzędzie, nie tylko  integracyjne.

Czytaj dalej >

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.